czwartek, 21 maja 2015


U mnie i Dużego czas sobie powoli do przodu płynie. W sumie przez te lata nic się ciekawego nie wydarzyło. No prawie. Dużego Duża kopnęła w zad co poskutkowało wyniesieniem się go wraz z moją skromną Psiosobą do innego lokum (reszta ferajny została z Dużą). Już nie mieszkam w domku z ogródkiem, ale nie ma co narzekać. Blok stoi w zielonej okolicy, jest gdzie pochodzić i powyciągać Dużego na spacerki. No i tak dzień za dniem, przybyło mi tylko trochę siwizny na czubku głowy, a poza tym wyglądam jak widać na zdjęciu kwitnąco. Przy okazji prezentuję swój piękny garnitur zębisk, coby nikt nie pomyślał, że już sztuczną szczękę zakładam do gryzienia patyków. Co to to nie! Jestem patyk killer i żaden mi nie straszny. Chyba miałam wśród przodków jakiegoś bobra... Tymczasem trzymajcie się ciepło, bo jak duży zeżre kolację to wyprowadzi mnie na wieczorny spacer - trzeba zacząć się szykować.

czwartek, 5 czerwca 2008

Czy to ptak, czy samolot...? Nie, to NITKA!!!

Ostatnio postanowilam, ze dostane sie do ksiegi rekordow Guinnessa. Uwzgledniajac moje uwarunkowania anatomiczne najprostszym sposobem wydaje sie pobicie rekordu szybkosci. Podluzny, oplywowy ksztalt, znakowite warunki aerodynamiczne zapewne zagwarantuja sukces. Jako ze nie potrafie proznowac od razu wzielam sie do pracy i trenuje codziennie. Powyzsze zdjecie zostalo zrobione po pierwszym wyhamowaniu z szybkosci jak sadze okolo jednego macha (czyli pokonywalam odleglosc rowna dlugosci mojego ciala w czasie rownym najszybszemu machnieciu ogonem). Jak widac przy tych szybkosciach potrzebne jest wspaniale chlodzenie (zwroccie uwage na otwarte wloty powietrza po obu stronach glowy). Niestety kolejne proby trzeba bedzie podejmowac nago, tak jak mnie Wielki Badzielec stworzyl, bo ped powietrza bez problemu sciaga kazdy ubior - puszorek z pierwotnej pozycji przemiescil sie na tyly...

niedziela, 25 maja 2008

Sen to zdrowie...


...a skoro tak, to dbam o swoje zdrowie jak malo kto!