czwartek, 21 maja 2015


U mnie i Dużego czas sobie powoli do przodu płynie. W sumie przez te lata nic się ciekawego nie wydarzyło. No prawie. Dużego Duża kopnęła w zad co poskutkowało wyniesieniem się go wraz z moją skromną Psiosobą do innego lokum (reszta ferajny została z Dużą). Już nie mieszkam w domku z ogródkiem, ale nie ma co narzekać. Blok stoi w zielonej okolicy, jest gdzie pochodzić i powyciągać Dużego na spacerki. No i tak dzień za dniem, przybyło mi tylko trochę siwizny na czubku głowy, a poza tym wyglądam jak widać na zdjęciu kwitnąco. Przy okazji prezentuję swój piękny garnitur zębisk, coby nikt nie pomyślał, że już sztuczną szczękę zakładam do gryzienia patyków. Co to to nie! Jestem patyk killer i żaden mi nie straszny. Chyba miałam wśród przodków jakiegoś bobra... Tymczasem trzymajcie się ciepło, bo jak duży zeżre kolację to wyprowadzi mnie na wieczorny spacer - trzeba zacząć się szykować.

Brak komentarzy: